W wolnej chwili powstaje dla was kolejna recenzja książek o emocjach. Numery pozycji, tak jak przy poprzednich recenzjach są przypadkowe. Jeśli ktoś nie widział pierwszej i drugiej części recenzji to zachęcam, aby poczytał o tych książkach tutaj: recenzja 1, recenzja 2.

 

Pozycja 11. – Alfabet emocji

Dzisiejszą listę otwiera pozycja o szumnej dość nazwie Włącz emocje – opowiadania socjoterapeutyczne. Na początek może zacznę od zalet tej pozycji: Krótkie opowiadania – to jest to, czego mi w większość pozycji książkowych bazujących na bajkach i opowiadaniach brakuje. W tej książce znajdziemy opowiadania, które mieszczą się na jednej lub maksymalnie dwóch stronach, co przy mniejszych dzieciach, zwłaszcza z deficytami w zakresie uwagi sprzyja przyswojeniu opowiadania w całości. Do każdego opowiadania odnaleźć też możemy kilka pytań sprawdzających, głównie pamięć tekstu. Zabrakło mi w tych pytaniach, podstawowego pytania – Jak poczuł lub poczuła się bohaterka? Fajnymi wydają się być też pytania bezpośrednio do dzieci Czy Tobie przydarzyło się coś podobnego?, Czy kiedyś miałeś podobną sytuację?, Jak Ty byś się zachowała, gdyby ci się przydarzyło… .

Na tym trochę kończy mi się lista pozytywów. Autorka książki próbowała bazować na całym alfabecie, by to każdej jego litery stworzyć opowiadanie.

Niestety powstało z tego pewne zamieszanie, bo tak jak jeszcze tytuł książki sugeruje nam włączenie emocji, tak już same opowiadania niekoniecznie. Wśród tytułów bajek znajdziemy takie, które nazywają się: Fantazja, Boczenie się, Dojrzałość, Intuicja, Łobuzerstwo, Mściwość  czy Nieposłuszeństwo. Wśród bajek, które nawiązywałyby do konkretnych emocji, znaleźć możemy jedynie zazdrość. Pewnie nie czepiałbym się tych tytułów, gdyby w pytaniach w książce padałoby fundamentalne pytanie Jak się poczuł lub poczuła bohaterka opowiadania, by chociaż wtedy nawiązać do poruszanych w nim emocji, a tych emocji w opowiadaniach pojawia się co nie miara, bo jest i smutek, i poczucie żalu, poczucie winy, czy złość. A na ten moment, tytuły te, a zwłaszcza Łobuzerstwo jakoś tak mam poczucie piętnuje, a nie buduje.

Pozostaje nam trochę, tak jak przy innych pozycjach mieć otwartą głowę, wybierać to, co jest na nasze potrzeby najodpowiedniejsze, a także tworzyć własne pytania, chociażby to fundamentalne Jak poczuł się bohater opowiadania. I tylko tyle.

Kategoria wiekowa: 4+

 

Pozycja 12. – Złośliwy bazgrolnik

Złość jaką emocją jest, każdy wie. Swego czasu bardzo popularną książeczką był tzw. Zniszcz ten dziennik, który jak to niektórzy rodzice opowiadali pomagał magicznie radzić sobie dzieciom z przeżywaną złością.

W moim poczuciu, jako coś podobnego, ale z bardziej nakierowaną nazwą powstała Książka na złość. Książka sama w sobie budzi we mnie mieszane uczucia, bo tak jak Zniszcz ten dziennik, jeszcze wskazywał poniekąd dzieciakom sposoby na zredukowanie poziomu złości poprzez napisanie tego co złość wywołało i zniszczenie tej kartki na milion sposobów, tak Książka na złość wskazuje wiele działań, które niekoniecznie chcielibyśmy wzmacniań, chociażby jedno z zadań z książki brzmi: Dwaj najwięksi przyjaciele, Tobiasz i Bobiasz pokłócili się bardzo… Zreferuj pokrótce ich kłótnię. Możesz użyć najgorszych słów, jakie znasz…, po czym znajdujemy poniżej dopisek I nie bój się, Ojciec tego nie przeczyta. Wątpliwa jest tutaj według mnie moc redukująca złość. Poza tym, znajdziemy wiele zadań w których pojawia nam się postać z gołą pupą i musimy narysować co z tej pupy akurat wylatuje (co u dzieciaków w wieku młodszym może cudownie nam wzmocnić zachowania niepożądane), czy też kradzież szminki należącej do siostry, wyjście samotne nocą na cmentarz, święcenie ścian wodą jak ksiądz na kolędzie, zabranie sznurówek z butów taty i tak dalej i tak dalej.

W książce znajdziemy kilka ćwiczeń na skupienie uwagi, na zrelaksowanie się lub kolorowanie, jednak w większości przeważają nam tutaj zadania, które z pewnością nie powinny się pojawić w książce dla dzieci (i tutaj mam też wątpliwości czy w książce dla dorosłych powinny się pojawić). Tym razem akurat przestrzegam przed kupnem książki, szkoda pieniędzy, a jak ktoś już chce mieć tę książkę (jak ja?), to chyba tylko po to by ją pokazywać i przestrzegać przed nią.

 

Kategoria wiekowa: 99+

 

Pozycja 13. – O emocjach od początku

Seria “Emocje”, jest serią książeczek dla najmłodszych. W serii tej znajdziemy książki o tytułach Miś czuje smutek, Króliczek czuje złość, czy też Wiewiórka czuje radość. Książeczki same w sobie są proste, w sztywnej strukturze odpowiedniej dla dzieci mniejszych. Historie w niej opowiedziane często są doświadczane przez maluchy, czyli m.in. smutek w związku z tym, że mamy nie ma dłuższy czas w domu lub też, że pojawia się złość w trakcie zabawy z innymi dziećmi, bo bawią się inaczej niż ja tego chcę.

Książeczki w fajny sposób pokazują jak można zachować się inaczej oraz jak można sobie radzić w trudnych dla dziecka chwilach, zarówno w domu, jak i w żłobku/przedszkolu. A po za tym, jak już wspomniałem książeczki są dla najmłodszych, czyli dla tych którzy dopiero stawiają swoje kroki w świecie emocji, więc jak najbardziej dobrze jest od samego początku włączać je w świat emocji, czyli rozumienia i radzenia sobie z tymi emocjami, które potrafią sprawiać trudności oraz wzmacniać przeżywanie takich emocji, jak chociażby radość. Polecam bardzo!

Kategoria wiekowa: 1+

 

Pozycja 14. – Humorki

Seria Humorki opowiada różne historie, które przytrafiają się w miasteczku Humorki. W samej serii znajdziemy takie tytuły jak: Kłamczusiaki, Wstydziołki, Bałaganiaki, Śmiechołki, Przechwalaki, Wścibionki i wiele innych.

Jak się okazuje, miasteczko Humorki ma w sobie istną ilość humorków. To co mnie urzekło od samego początku, to ilustracje, które są cudowne, chce się na nie patrzeć, a wręcz pożerać wzrokiem. Przyznam szczerze, że przed trafieniem na Humorki, nie słyszałem w ogóle o wydawnictwie Kocur bury, który do właśnie ma takich świetnych ilustratorów. Ach!

Historie zawarte w tych książkach są o tyle fajne, o tyle wzmacniające zasoby dziecka, że nie są jak w wielu bajkach naznaczające dziecko. W historiach opisanych w książkach, mamy przykładowo rodzinę Kłamczusiaków, gdzie: mama kłamała jak z nut, tata jako plastyk ubarwiał rzeczywistość, dziadka ze sklepem “cuda wianki”, babcię z kwiaciarnią “kaktus na ręce” oraz całą rzeszę dzieci podobnych do rodziców.

Odpowiedzialność w tym wypadku rozkłada się w opowieści na całą rodzinę lub na całe otoczenie znajomych, przyjaciół, sąsiadów, anie wskazuje tylko i wyłącznie winnego np. jednego dziecko, z którym miałoby utożsamić się nasze dziecko. Dodatkowo książki tłumaczą psychoedukacyjnie co wiąże się z daną trudnością, jakie zyski i straty oraz dodają nam wdzięczne morały. Minusem może być, że książki nie są zbyt tanie, jednak płacimy w tym wypadku za dobrze wydaną książkę, za cudowne ilustracje (!) oraz wdzięczne historie, które nie raz przydadzą się w naszej pracy.

 

Kategoria wiekowa: 6+

 

Pozycja 15. – Emocjonalna plastyka

Zanim trafiła do mnie książka Narysuję to, co czuję, to wiele dobrego o niej czytałem. Jako komentarz do książki najlepszym wydaje się być to, co proponuje samo wydawnictwo, a mianowicie Wesoły, smutny, zawstydzony, zakochany… Tyle jest różnych uczuć, że mały człowiek może się w nich pogubić. A wtedy najlepiej coś narysować! Razem z Kicią, Pieskiem i Osiołkiem, bohaterami tej interaktywnej książki dla najmłodszych, czytelnik doświadczy rozmaitych emocji”, z czym jak najbardziej się zgadzam. Jest świetna książka dla młodszych dzieci, które dopiero w świat emocji wkraczają, wokół poznawania, rozeznawania, odczuwania… gdzie poprzez tworzenie plastycznych arcydzieł, możemy z jednej strony doświadczyć jak w danym momencie można się czuć, a z drugiej strony przejąć w pewien sposób kontrolę nad sytuacją, i chociażby dorysować Pieskowi śnieżnego towarzysza, gdy ten czuję się samotnie. Książka otwiera nam wiele tematów rzek do rozmów. I to co mnie najbardziej urzekło… to jest to,że autorzy (lub też polscy tłumacze/wydawnictwo) trzymają się nazw emocji, co jak nie raz wspominałem, czasami bywa trudne tworząc książki o emocjach (sic!). Więc jak najbardziej polecam tę książkę!

Kategoria wiekowa: 3+

 

Na dziś tyle to już koniec. Mam nadzieję, że wybierzecie coś z tych recenzji. Jak widać to, że książka ma szumnie brzmiący tytuł lub też okładkę, która potrafi zaintrygować, nie zawsze przekłada się na jakość zawartego w niej materiału. W tej recenzji zawarte są moje doświadczenia. Może wy macie własne? Podzielcie się nimi z nami. Do zobaczenia przy kolejnej recenzji lub przy innej – warsztatowej – okazji!

2 thoughts on “Książki do pracy z emocjami – recenzja – cz.3”

  1. Bardzo ciekawy wpis! Dziękuję.
    Chciałabym zapytać jaki jest tytuł książki, częsciowo widocznej na górze zdjęcia pomiędzy tytułami Narysuj emocję a włącz złość

    1. Psychoedukacja. Asertywność. Stres. Emocje. Samoocena. Komunikacja interpersonalna pod redakcją Ireny Sosin i Katarzyny Hipsz.

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!